niedziela, 19 lutego 2017

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów (Tom 1 serii Nikity), Jadowska, Aneta

WARNING!
This post may contain SPOILERS!

"Na szczęście nie wpadła na to, by mnie uwięzić,
torturować, straszyć, grozić śmiercią, pozwolić, by 
zgwałciło mnie trzech jej ludzi, pobić głodzić... 
Gdyby ktoś jej powiedział, że to obudzi moją magię - 
- jestem pewna, że by to zrobiła"


Hej!
Przyznaję, bez bicia, że oficjalnie jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki! Nigdy nie przepadałam jakoś specjalnie za książkami Polskich autorów. Jakoś nie przemawiały do mnie, kojarzyły mi się z kiepskimi romansami o 30-letnich singielkach na siłę szukających miłości. Ale odkąd sięgnęłam po inną gatunkowo półkę, nie mogę się nadziwić, ile ci nasi rodacy mają w głowie! Aneta Jadowska znana jest już z serii o Dorze Wilk, która również pojawia się w tej książce, jednak tylko jako wzmianka. Samą książkę określiłabym jako fantastyka pomieszana z kryminałem. Napisana jest tak dobrym językiem, że pochłonęłam ją praktycznie na raz i ciągle chcę więcej, ale druga część już jest i czeka na swoją kolej. 😎

Teraz coś więcej o naszej głównej bohaterce - Nikicie. A właściwie nie Nikicie, tylko Carmen, Modliszce i Bóg jeden raczy wiedzieć jak jeszcze ją nazywano. Córka Ireny i Ernsta Szalonego, który to w bestialskim akcie porywa córkę i sprawia jej traumę na resztę życia. Jednak Nikita to "babka z jajami"! To kobieta godna podziwu. Silna psychicznie i fizycznie, zdolna do poświęceń, a nawet powiedzieć bym mogła, że szlachetna. Po tym, co zrobiła dla małej Ali nie mogę się nadziwić. Jednak kierowały nią głównie uczucia do Zeldy... Wracajmy do początku! Jako dziecko już miała pod górkę. Ojciec psychopata, od którego od początku musiała uciekać. Matka - chłodna. Właściwie nie dawała jej wsparcia, miała jedynie co do niej oczekiwania, które Nikita musiała spełniać. Musiała? Czy może chciała... Bo było w niej wciąż dziecko, które chce zadowolić wiecznie niezadowoloną i wymagającą matkę. Modliszka odcina kontakty z matką, zostają między nimi jedynie stosunki nauczyciel - uczeń, a raczej Matka Przełożona zakonu vs Cień. Nikitę poznajemy w momencie, gdy jest już dorosłą kobietą. Ma 30 lat. Mieszka w Warsie, wiecznie się ukrywa, ma okrojone grono znajomych i brak zaufania do wszystkich. Matka przydziela jej do współpracy Robina, przed którym, nie wiadomo właściwie dlaczego (podejrzewam, że po prostu musiała się przed kimś wygadać, co sama podkreślała), otwiera się, a on wie o niej więcej, niż sama by chciała. Pominę tu tajemnice rodzinne, braci Nikity, w tym tajemniczego Ture, a skupię się bardziej na niej samej. Oczywistym jest, że po tym, co zrobił jej ojciec przechodziła trudny moment, depresja, PTSD, brak wsparcia. Jednym słowem - przesrane. Jednak poprzez kontakty w Dzielnicy Cudów i pomocy Zeldy, udaje jej się wyjść z depresji i wziąć się w garść! I to właściwie samej! Dochodzi tu jeszcze jedna rzecz, która sprawia, że dziewczyna nie ma łatwo. Podczas burzy, gdy wiatr wieje, zmienia się w bereska i szaleje! Beresk - właściwie niewiele autorka mówi o tej tajemniczej istocie. Jedynym, co wiadomo, jest paskudny i kocha zabijać. Geny odziedziczone przez ojca. 

Wszystko to rysuje nam obraz idealnej maszyny do zabijania. Nie ma skrupułów. Chce zadowolić matkę, nawet nieświadomie, nie ma właściwie nic do stracenia. Mimo, że chciałaby się ustatkować, wieść spokojne życie, nie może. Musi walczyć o swoje, być silna, twarda i nie dać sobie w kaszę dmuchać, bo inaczej będzie po niej. Ma trudny temperament, który pomaga jej w tym wszystkim utrzymać zdrowy balans. Jest otwarta na nowe doświadczenia, nieufna i bardzo aktywna. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to typowy choleryk!

Podsumowując. 
Rodzice nieźle zepsuli jej charakter. Chłodna matka, psychiczny ojciec, brak bliskiej osoby, częste przeprowadzki. Jedynie wykonywała polecenia. Matka ją nieźle wytresowała, jak pieska. Co najgorsze, ona zdaje sobie z tego sprawę, jednak natury nie oszukasz. Nie przepadam za kryminałami, jednak takie delikatne połączenie intrygi z fantastyką mnie zachwyciło. Ten klimat czarnego charakteru, kurtki motocyklowe, Inkwizycja i Zębuszka, do tego czkawka zmieniająca innych w potwory i tajemnice rodzinne, ojciec psychopata. Zadziwia mnie to, co kierowało Ireną, że związała się z Ernstem, czy Nikita będzie nadal pieskiem na posyłki swojej matki. Książka mnie zachwyciła, wciągnęła i nie wyobrażam sobie teraz bez niej życia. To coś, co powinien przeczytać każdy, jednak ze względu na dość kontrowersyjne sceny oraz mocne słownictwo polecałabym to osobom najlepiej pełnoletnim, a jeśli nie, to dobrze by było mieć chociaż te 16+. 😁


Moja ocena: 7,5/10

Gorąco polecam zapoznać się z historią Nikity. Miłego czytania!

niedziela, 12 lutego 2017

Porwana pieśniarka (Cykl klątwy tom 1), Jensen, Danielle L.

WARNING!
This post may contain SPOILERS!


"Cecile umiała kłamać. 
Tak wiele razy widziałem, jak to robi. 
Malutkie nieprawdy, którymi się posługiwała, 
choć nie zamierzała nikogo oszukiwać. 
Przebiegłość i manipulowanie innymi nie leżały w jej naturze - 
- te dziedziny stanowiły raczej moją domenę." 



Hej cześć!
Dziś na tapetę weźmiemy główną bohaterkę książki, którą skończyłam dosłownie przed chwilą, a mianowicie mowa tu o Cecile z "Porwanej pieśniarki" Danielle L. Jensen.
Biorąc pod uwagę, jak świeżo jestem po lekturze, moje emocje wciąż buzują, są nieustatkowane i nie potrafię zebrać myśli. Chcę po raz kolejny przenieść się do Trollus! Dlatego pospiesznie zamówiłam kolejne tomiszcza, które już do mnie pędzą! 😎
Ale przechodząc do rzeczy. Główna bohaterka Cecile de Troyes wiedzie spokojne życie na farmie w Kotlinie. Ważną do nadmienienia informacją jest to, że mieszka z ojcem, babcią i siostrą (o której się jedynie wspomina w tej książce). Matka opuściła ich, gdy Cecile była jeszcze dzieckiem i zamieszkała w mieście, gdzie była słynną śpiewaczką. Dostarczała córce, na wieś, najlepszych nauczycieli, aby mogła i ona wykształcić się w tym kierunku i niebawem zacząć karierę, jak jej matka. Dziewczynę wychowywał ojciec, który w tym przypadku był - jak mniemam - jej figurą przywiązania. Był dla niej dobry, ciepły, a co najważniejsze, ofiarował dziewczynie miłość, której nie dostawała od matki. Wiedziała, że kobieta ją kocha, jednak ta nie potrafiła tego po sobie pokazać. Już w pierwszych rozdziałach książki akcja toczy się piorunująco szybko, Cecile zostaje porwana do dziwnego podziemnego miasta (Trollus) i sprzedana rodzinie de Montigny, którzy zaślubiają ją z dziedzicem tronu - najprzystojniejszym i najbardziej aroganckim z trolli - Tristanem. Podczas jej pobytu w Trollus dzieje się wiele, wydaje mi się, że Cecile przechodzi ogromną wewnętrzną przemianę, poznaje różne nowe uczucia, stawiana zostaje w zupełnie odmiennych sytuacjach, niż zwykle, jednak jest to kwestia sporna, ponieważ nie wiemy zbyt wiele na temat tego, jaka była wcześniej. Wydaje mi się, że to jest spore niedopracowanie ze strony autorki, jednak w oczy nie kole i książkę nadal czyta się przyjemnie i szybko. Co prawda Cecile wyznaje Tristanowi, że w Kotlinie była szczęśliwa, tęskni za rodziną i przyjaciółmi, wiemy jedynie, że była optymistyczna, ale niewiele poza tym. W biegu zdarzeń poznajemy Cecile, która staje się godną swojego nowego tytułu kobietą. Sama nawet w pewnym momencie przyznaje, że pobyt w Trollus zmienił jej nastawienie na nowe doświadczenia, że stała się odważniejsza, bardziej otwarta i bojowo nastawiona. Z początku sprawiła to walka o wydostanie się z Trollus, następnie poświęcenie się dla ukochanego ludu i męża, z którym w końcu dochodzi do porozumienia, a młodzi zaczynają pałać do siebie ogromnym, niebanalnym uczuciem, wydawać się może, że dojrzalszym, niż miłość niespełna osiemnastolatków. 

Przechodząc do podstawienia sylwetki głównej bohaterki do koncepcji psychologicznych, wydaje mi się, że Cecile, w związku z rozłąką z matką (mimo, że ta ich odwiedzała), przeżyła lęk separacyjny i odłączenie od matki, jako od figury przywiązania. Sądzę, że mimo kochających bliskich, który naładowywali dziewczynę ogromem pozytywnej energii, może to mieć skutki jej wycofania. Chce być z matką vs. boi się zmian, panikuje i ciągle martwi się o bliskich - wypytuje to Tristana, to Chrisa co u nich słychać, czy pogodzili się z jej stratą, nie chce zadawać im bólu. Poza tym dziewczyna wydaje się momentami przewrażliwiona na swoim punkcie - podczas udawanych kłótni z Tristanem, czuje się tak, jakby to było naprawdę, mimo świadomości, że jest inaczej. Dodatkowo koniecznie chciała, aby wszyscy jej zaufali, mimo tego, że trolle wiedzieli, że ludzie mogą kłamać i często nie mają przed tym oporów, a jednocześnie nie potrafiła zaufa Tristanowi i jego dobrych chęci (jednak może to być spowodowane jego chłodnością emocjonalną w stosunku co do niej). 

Podsumowując. 
Na życie Cecile i jej późniejsze zachowanie ogromny wpływ miało odejście matki, sprawiło, że potrzebowała wiecznego zapewnienia o uczuciach, zaufania i bliskości z innymi, z jednoczesną świadomością, że ją kochają i nie zamierzają jej opuścić ot tak. Ponadto, Cecile to dziewczyna pałająca ogromnym optymizmem, która z biegiem czasu odnajduje w sobie siły, aby walczyć o miłość i życie z ukochanym. Zmienia się emocjonalnie, a jej priorytetem staje się zarówno szczęście Tristana, jak i swoje własne (notabene gdy jedno jest szczęśliwe - drugie automatycznie czuje to samo przez złączenie). 

Generalnie książka bardzo mi się podobała, niecodzienny świat trolli opisanych w inny sposób, jak złowieszcze istoty, do jakich przywykłam. Okazały się być piękne, zdolne do przeżywania tego, co ludzie, borykające się z realnymi problemami, niekiedy okrutne (jak Roland). Dodatkowo prawie pierwszoplanowy, niebanalny wątek romantyczny o zaskakującym zakończeniu przyciągnął mnie jak magnes i nie mogłam się powstrzymać od zakupu następnych książek z tej serii. Mam nadzieję, że zaskoczą mnie równie mocno i dosłownie wgniotą w fotel, jak zrobiła to ta książka. Gorąco polecam zarówno tym młodszym, jak i starszym fanom fantastyki, obiecuję, że zakochacie się w Trollus już od pierwszego spaceru! 

Ocena: 9/10

Miłej lektury!